Ptaki piękniejsze są w locie

Daj mi Bóg bym jej nie osaczył, 
By nie uciekła. 
Chcę ją za bardzo zawłaszczyć. 
Wiem. 
Ale to wina czasu, 
zbyt szybko znów minął. 
Czułem ją blisko przed chwilą, 
aż znikła, 
i wyrywa się ze mnie potrzeba, 
by znowu, móc przeżyć, tę chwilę. 
Jej dotyk, 
i ciała splecione jak korzeń, 
co  wspólnie mają rosnąć do koron. 
Szukam jej palców w mych dłoniach. 
Jej ciała w ramionach
Jej, obok. 
Aż myślę… 
że ptaki piękniejsze są w locie. 
Nie mogę jej więzić dla siebie. 
Posiąść dla siebie, 
bo zgaśnie. 
Musi co dzień wyfruwać dla siebie, 
by wracać i dzielić świat ze mną. 
I choć tęsknie za blaskiem gdy znika, 
za ciepłem, za ogniem, za żarem.
To i ja muszę iskrzyć samotnie,
dla siebie, i latać
i wracać by płonąć, też dla niej.
Inaczej jak znajdzie drogę do domu?

Dodaj komentarz